Codziennie się ukrywałam i zmieniałam za każdym razem, kiedy
przekraczałam próg domu. Kilka ulic dalej po kilkuminutowej podróży metrem zrzucałam
ciuchy, które mama kazała mi nosić każdego dnia i szłam do swojego chłopaka.
Później szliśmy razem do szkoły, a po zajęciach włóczyliśmy się po mieście.
Rodzicie nigdy mnie nie przyłapali, ale w końcu musiał nadejść ten dzień.
Dowiedzieli się, że nie jestem córką, którą codziennie kreują. Od samego
początku tam nie pasowałam, ale po tym zdarzeniu było jeszcze gorzej.
Sprawdzali czy przypadkiem nie mam gdzieś schowanych ciuchów na przebranie,
kiedy opuszczałam dom. Nie miałam, wszystko zabrali. Codziennie wychodziłam z
domu w spódniczce w kratkę, a włosy miałam związane w kucyk. Tak bardzo chcieli
zrobić ze mnie grzeczną i porządną dziewczynę. Oczywiście nie twierdzę, że
jestem źle wychowana, ale mam swoje zdanie i uważam, że każdy ma prawo do
wyrażania się w swój własny sposób, który niestety został mi odebrany. Czułam
się jak w pułapce, kiedy ludzie patrzyli na mnie na ulicy. Czułam, że nie jestem
sobą. Ale rodziców to nie interesowało, nie obchodziło ich też to, że w ogóle
nie pasuję do tej rodziny. Wyróżniałam się w każdej nawet najmniejszej
sytuacji. Nigdy nie jadłam tego co oni, nie byłam do nikogo podobna, kiedy moja
młodsza siostra to skóra zdjęta z matki. Rodzice uwielbiali muzykę klasyczną,
mnie od zawsze ciągnęło do rocka. Nie umiałam się tam odnaleźć i podejrzewałam,
że jestem adoptowana, ale za każdym razem kiedy o to pytałam, zbywali mnie i
kazali wracać do swojego pokoju. Robiłam to, bo wiedziałam, że pewnego dnia się
złamią i wszystko powiedzą. Codziennie przy obiedzie zasypywałam ich masą
pytań. A kiedy wymieniałam wszystkie dzielące nas rzeczy, odpowiadali, że te
wszystkie książki, które czytam wyprały mi mózg. Później tak jak moje ukochane
ciuchy, zabrali mi moje najwspanialsze książki, dzięki którym czułam, że gdzieś
naprawdę należę, ale nie poddawałam się. Pewnego dnia ponownie zapytałam, czy
jestem ich prawdziwym dzieckiem. Wystraszyli się i nerwowo rozglądali po
salonie, nie wiedziałam dlaczego tak zareagowali, ale powiedziałam, że prędzej
czy później dowiem się prawdy. Po jakimś czasie, nie wiadomo dlaczego pozwolili
mi się znowu spotykać z moich chłopakiem, jakbym nie robiła tego podczas
zakazu. Był jedyną osobą, która mnie rozumiała i której w jakiś sposób na mnie
zależało. Chociaż zauważyłam jakąś różnicę w jego zachowaniu, przez jakiś czas
był trochę nieswój, ale później wszystko wróciło do normy, co nie oznacza, że
całkowicie o tym zapomniałam. Wszyscy mieli przede mną jakieś tajemnice.
Strasznie mi się to nie podobało, ale wtedy jeszcze nic nie mogłam na to
poradzić. Nie sądzę, że rodzicie mnie nie kochali, o ile to moi prawdziwi
rodzice, ale robili wszystko bym była nieszczęśliwa. A ja chciałam dowiedzieć
się tylko prawdy, nic więcej do szczęścia nie było mi potrzebne. Nawet jeżeli
byłabym adoptowana nic bym z tym nie zrobiła. Jeżeli rodzicie oddali mnie, bo
nie chcieli, to nawet bym ich nie szukała, jeżeli z jakichś innych powodów, to
czemu nie. Chciałabym chociaż zobaczyć do kogo jestem podobna, jak wyglądają,
czy może mam jakieś rodzeństwo, które miało więcej szczęścia niż ja. Wprawdzie
niczego mi nie brakuje, bo rodzice dobrze zarabiają, mieszkamy w całkiem ładnym
domu i mam wszystko, czego potrzebuję. No może nie mam wszystkiego. W moim domu
nie ma zrozumienia dla mojej osoby. Wszyscy chcą mnie zmienić za wszelką cenę.
I to nie książki wyprały mi mózg, moi rodzice próbują to zrobić. Jednak wiem,
że coś jest nie tak, z jakiegoś powodu nie pasuję do tej iście angielskiej
rodzinki porządnych ludzi. I prędzej czy później, dowiem się co skrywają przede
mną moi rodzice.
************
Cześć, postanowiłam, że stworzę coś nowego. Chciałabym, żeby ktokolwiek czytał to opowiadanie, ponieważ mam na mnie mnóstwo pomysłów. Cóż, prolog jest jaki jest, napisałam go przed chwilą, ale mam nadzieję, że was nie odstraszy, a nawet trochę zaciekawi. Byłabym naprawdę wdzięczna, gdyby znalazły się osoby chętne do czytania tego opowiadania. Jak dobrze pójdzie, za rozdział wezmę się po weekendzie ;) A jeżeli chodzi o wygląd, to z pewnością jeszcze ulegnie zmianie, obiecuję ;) Oczywiście nie ukrywam, że liczę na jakieś opinie, które pozwolą mi stwierdzić, czy jest jakikolwiek sens pakować się w to opowiadanie ;)
jeju jak zawsze nie moge sie doczekac rozdzialu. wierna czytelniczka haha
OdpowiedzUsuńzdradzisz o czym to mniej wiecej bedzie? Twoje opowiadanie nawet jesli ma prosta fabule to i tak jest wciagajace i milo sie je czyta. jesli tylko cos sie pojawi to pisz zaraz :)
aurora